27 sierpnia 2014

Kolejna porcja błyskotek. Sierpień był bardzo pracowity, ale taka praca to sama przyjemność i relaks :-)
Po pierwsze, popełniłam pierwszy w życiu lariat. I jestem z niego bardzo dumna :-)
Ta dam... o to on...


Zrobiłam go z koralików toho w kolorach metallic hematite i opaque frosted jet, zakończyłam srebrnymi końcówkami i ozdobiłam kryształami Swarovskiego. Długość ok. 140 cm.  
To prezent dla mamy, więc wykończenie musiało być "de lux" :-) Nie opanowałam jeszcze wszystkich technik wiązania lariatu, ale znalazłam na stronie Dory Maar wspaniałą i bardzo czytelną instrukcję, polecam (tu)


W klimatycznych szarościach popełniłam jeszcze bransoletkę dla kuzynki.
Szary to zdaje się kolor nadchodzącej jesieni. Niewykluczone więc, że nie poprzestanę  na tym.



I na koniec coś co mają już chyba wszyscy, a teraz mam i ja :-)
Wężowa bransoletka według schematu Weraph. Wszelkie wskazówki jak            
ją wykonać  znajdziecie na blogu Weroniki.
A oto moja gadzina w pełnej krasie:



2 komentarze:

  1. Lariat piękny też się przymierzam do zrobienia a i bransoletki oczywiście też super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :-) Do lariatu nie ma się co przymierzać :-) Jak się "przymierzałam" to na tych przymiarkach, nawet nie wiem kiedy rok zleciał. Trzeba po prostu zacząć nawlekać i przerabiać. I nie myśleć ile jeszcze trzeba zrobić, żeby się nie przerazić ;-)

    OdpowiedzUsuń