16 lipca 2014

Wakacje, wakacje.... i koraliki :-) Przedwczoraj skończyłam prezent imieninowy dla Anety. Niestety nie zdąży do jutra dolecieć do Londynu... Ale póki co solenizantka poogląda go na zdjęciach.
Z braku dobrego światła fotki mają przeciętną urodę, pomijając już fakt, że metaliki strasznie ciężko sfotografować ;-) 
A zatem przedstawiam komplet składający się z podwójnie oplatanej bransoletki, przywieszki do łańcuszka oraz kolczyków na sztyftach.
Wszystko utrzymane w kolorystyce metaliczno-niebieskiej za sprawą koralików toho  metallic cosmos oraz galvanized peacock blue.
Zawieszka to rivoli 10 mm w kolorze montana. Kolczyki to także rivoli w kolorze montana, ale w wersji micro tzn. 6 mm. Przygód z zawieszką miałam bez liku, ponieważ to tak banalnej rzeczy podchodziłam z dziesięć razy... jak nie pęknięty koralik to zerwana nić i tak w kółko. Normalnie jakby ktoś urok rzucił :D
Ale od czego w końcu  jestem czarownicą.... (z certyfikatem jakby nie było) 
Taki jest więc efekt końcowy odczyniania uroków :-)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz