7 maja 2017

Rok nie wyrok...

Z przerażeniem spostrzegłam, że tak strasznie zaniedbałam miejsce, które odwiedzają najczęściej Ci, którzy nie korzystają z Facebooka.
Jest mi wstyd i składam samokrytykę rodem z czasów, jak mawia redaktor Miecugow "słusznie minionych". Wielkie MEA CULPA - obiecuję poprawę.
W ramach przeprosin z blogiem pokażę mniej czy bardziej udane projekty, które popełniłam w czasie "wielkiej niobecności" :-)

Po pierwsze, był ciąg dalszy kompletów z rivolkami - mikruskami



Po drugie - były próby z wzorem nowych kolczyków. Przyznacie, że całkiem udane :-)


A to moja duma - pierwsza próba zarówno ze wstążką shibori jak i z haftem koralikowym.



 Ten kolorowy zestaw przygotowałam na kiermasz charytatywny organizowany w mojej firmie.
Dochód ze sprzedaży zasilił konto Hospic sv. Alžběty w Brnie. Z dumą mogę napisać, że nie sprzedały się tylko 3 bransoletki!




Ten  lariat wydziergałam dla mojej najukochańszej teściowej. Bez złośliwości! Mam na prawdę super teściową :-) Długość lariatu to 160 cm z ozdobnymi końcówkami. Do kompletu popełniłam kolczyki z rivolkami w kolorze golden shadow. 







Kolejne zapędy do haftu koralikowego. Do mistrzostwa jeszcze daleka droga, ale i tak jestem dumna ze swoich wysiłków :-)


I pierwsza, ale nie ostatnia tegoroczna praca. Desert Rose wg instrukcji Eridhan Creations.
Kolorystyka moja osobista, najulubieńsza...

28 maja 2016

Wiosennie...

Porcja radości w wiosenno- letnich kolorach :-) Dziergane powoli w drodze do pracy lub z pracy. Krótkie wyjaśnienie dla niezorientowanych w temacie.             
Po przeprowadzce do urokliwej Černé Hory, mam nieco dalej do pracy w gwarnym Brnie. Nadprogramowe 25 minut w autobusie poświęcam na moje ulubione hobby.

 Pierwsza bransoletka poleciała razem z Lenką do Peru. To drobny upominek na szczęście w czasie dłuuugiej podróży :-)


W drugiej bransoletce widać moją niesłabnącą miłość do opaque  turquise :-)
Turkus forever!


Kolejne 4 bransoletki to efekt przekopywania się przez koraliki i segregowania ich wg kryterium "a po jakiego czorta kupiłam ten kolor". Żeby nie było, navaho white to jeden z moich ulubionych kolorów. Różowości i złoto już nie bardzo. Jednak muszę przyznać, że pozbywanie się nie do końca trafionych zakupów dało całkiem fajny efekt.




A na koniec coś w absolutnie wiosennej kolorystyce.Wzór najprostszy
z najprostszych, ale uroczy :-)


26 maja 2016

Dzień Matki

Moja Mama odeszła w zeszłym roku :(
Ze względu na odległość nie mogę dzisiaj nawet zapalić świeczki na jej grobie. Jednak cały czas jest w moich myślach. Wspomnienia wracają też, kiedy oglądam biżuterię, którą robiłam specjalnie dla Niej. Czasem jako niespodziankę, czasem na specjalne życzenie... Wspierała mnie. Była pierwszą recenzentką nowych projektów. Właścicielką pierwszych "składaczków", rzemyków i pierwszej wyszydełkowanej przeze mnie bransoletki. Oto jej "najulubieńsze" biżutki, które zrobiłam.










7 lutego 2016

Dla Ani

Luty to miesiąc, w którym połowa najbliższych mojemu sercu osób obchodzi urodziny.
Oto część prezentu urodzinowego dla wyjątkowej Ani.
Aniu, dziękuję, że jesteś :-)


 

Hematytowe rivoli 6 mm, toho jet matt, hematite i ukochany nickiel. Kolczyki na srebrnych sztyftach, bransoletka wykończona stalą chirurgiczną 316L.

I debiut mojej 5-letniej córki w fotografowaniu biżuterii :-)

 

9 stycznia 2016

WOŚP - LUGH

Po raz kolejny wzięłam udział w akcji Biżuteryjki dla WOŚP.
Tym razem był do projekt LUGH, który mozecie podziwiać  (i licytować!) na aukcji:
http://charytatywni.allegro.pl/44-komplet-lugh-naszyjnik-beading-bizuteryjki-i2633611




Mój skromny wkład w projekt to te piramidki:


31 grudnia 2015

Błyskotki na koniec roku.

Ten rok kończy się dla mnie o niebo lepiej niż się rozpoczął. Co za tym idzie i wena twórcza powoli wraca. Projekty na nowy rok już spisane i częściowo obgadane... Materiały w większości zamówione... Nieśmiało sobie myślę, że jeśli uda mi się zrealizować to co jest w planach - będę bardzo szczęśliwą koralikomaniaczką ;-)

W czasie gdy było mnie tu mało, zdążyłam się przeprowadzić. Kończę też urządzać mój wymarzony twórczy kącik. Jednak nie odpuściłam sobie zupełnie "dłubania"      i w tzw. międzyczasie powstało kilka drobiazgów, których jeszcze  Wam nie pokazywałam.
Oto cała seria moich ukochanych maleństw - sztyfty z rivoli 6 mm, idealne na każdą okazję :-)

Powstały też nieco bardziej okazałe kolczyki,  bo aż z rivoli 8 mm :-) 
Pierwsze z serii - Bermuda Blue, toho nickiel i metallic cosmos:

Kolejne - Scarabaeus Green "wzbogacony" o toho metallic moss i pf galvanized mint green:


Te doczekały się nawet bransoletki, ale konia z rzędem temu, komu uda się ją dobrze "obfocić" :-) Mi brakło cierpliwości ;-)



I najświeższe, jeszcze ciepłe Light Turquoise w połączeniu z toho nickiel, semi glazed rainbow blue turquoise (ten kolor to moje odkrycie miesiąca, serio!) i jakimś rodzajem inside color, którego nie jestem w stanie obecnie zidentyfikować.

W nadchodzącym Nowym Roku życzę Wam przede wszystkim dużo zdrowia i miłości w życiu.
Twórcom dzieł wszelakich dodatkowo nieustającej weny twórczej :-)
Do siego roku Kochani!

22 września 2015

Sezon na zimowe śluby tuż, tuż...

No tak, jeszcze liście nie pożółkły na dobre, a ja już o zimowych ślubach. Nic na to nie poradzę, ten komplet tak mi się kojarzy. Srebro i Swarovski w moim ukochanym odcieniu crystal moonlight. Dawno tak dobrze mi się nie tworzyło. Siadłam, rozłożyłam materiały i poskładałam komplet. Wena z dopalaczem ;-)
Z resztą co ja się będę rozpisywać, sami zobaczcie.




Jeszcze tu wrócę... wkrótce